Z Barda na tarczy

Nie udał się piłkarzom Piasta wyjazd do Barda w ramach XXV kolejki IV ligi. Wrocławianie przegrali 0:3 tylko do przerwy będąc wyrównanym rywalem dla doświadczonej drużyny Unii.
Brak trzech stoperów: Samca, Łuczkiewicza i Mikusia wymusił na trenerze Piasta ustawienie 3-5-2. W rolę środkowego obrońcy wcielił się Dawid Gąsior i był to pierwszy występ wychowanka Stali Sanok w podstawowej jedenastce Piasta w bieżącym sezonie. W rolę defensywnego pomocnika wcielił się natomiast Damian Głęboki i to również debiut tego piłkarza na tej pozycji. Trzeba przyznać, że akurat Ci dwaj piłkarze nie zawiedli i stanowili solidne punkty swojego zespołu. Niestety nie wszyscy pozostali zawodnicy z Wrocławia stanęli sobotniego popołudnia na wysokości zadania i Piast doznał w Bardzie czwartej porażki z rzędu.
Początek meczu nie zapowiadał jednak tak wyraźnego zwycięstwa gospodarzy. Piast posiadał inicjatywę i starał się w pozycyjnym rozegraniu utrzymywać się dłuższymi momentami przy piłce. Unia ograniczyła się do szybkich kontrataków i trzeba przyznać, że w tym elemencie gospodarze okazali się bardzo groźni. Kilkukrotnie Bartłomiej Guździoł musiał wykazać się najwyższym kunsztem bramkarskim, aby uchronić swój zespół przed utratą pierwszej bramki. Piast również miał swoje szanse jednak, ani Kowalczyk, ani Czerwiński nie potrafili pokonać bramkarza Unii.
Do przerwy kibice bramek nie oglądali, ale drugą połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze. W 51 minucie Włodarczyk wdarł się w pole karne Piasta i mimo to, że piłka nie do końca chciała się słuchać napastnika z Barda, doświadczony zawodnik Unii ostatecznie posłał ja pod poprzeczkę bramki Guździoła.
Szybko stracona przez żółto - czarnych bramka spowodowała, że mecz się otworzył. Oba zespoły poszły na wymianę ciosów. Trzymając się jednak konsekwentnie terminologii bokserskiej to gospodarze bili mocniej i celniej. W 70 minucie błąd w ustawieniu przy rzucie rożnym spowodował, że zawodnik Unii pięknym strzałem głową podwyższył prowadzenie swojej drużyny.
Piast starał się dążyć do zdobycia kontaktowej bramki odsłaniając się zupełnie. Gospodarze mieli kilka doskonałych sytuacji, a na dziesięć minut przed końcem Marcin Wielgus ustalił wynik spotkania pokonując w sytuacji sam na sam bezradnego Guździoła.
Żółto-czarni wracają więc do Wrocławia na tarczy. Przed Wrocławianami kolejny ciężki wyjazd do Świdnicy. Do zespołu wrócą Mikuś i prawdopodobnie Samiec, jednak na mecz z Polonią Piast nie pojedzie w roli faworyta.
Do zakończenia sezonu pozostały cztery kolejki. Wyniki drużyn znajdujących się w strefie spadkowej powodują, że Piast w dalszym ciągu znajduje się na bezpiecznej pozycji, jednak, aby Wrocławianie bezsprzecznie zapewnili sobie grę w IV lidze w kolejnym sezonie, potrzebne jest zdobycie jeszcze przynajmniej trzech punktów. Być może ambitny zespół z Osinieckiej pokusi się o to już w najbliższą sobotę, kiedy to o godz. 17.00 w Świdnicy zmierzy się z tamtejszą Polonią - Stalą.