Szpital na peryferiach / Piast : Sokół 1:2

Szpital na peryferiach. Piast : Sokół 1:2

Kosztowniak, Samiec, Myka, Szluga, Nowicki, Bicz, Murawski... Nie, to nie wyjściowy skład Piasta na kolejny mecz. To lista nieobecnych, z których trener Grabowski nie będzie mógł skorzystać w najbliższą sobotę. Do sporych już kłopotów personalnych dołączyły kolejne. Czarne chmury zbierają się nad Żernikami. Jeżeli jednak wierzyć przysłowiu, że sukces rodzi się w bólach, już dziś należałoby wyglądać na Żernikach noworodka... 

Do meczu o sześć punktów piłkarze Piasta przystąpili z absolutną wiarą w zwycięstwo. Mimo nieobecności kilku podstawowych zawodników gospodarze z dużym animuszem rozpoczęli sobotnie zawody i już od pierwszych minut przejęli kontrolę nad meczem. 

Goście skupili się na grze długimi podaniami. Większość z nich adresowana była do niezmordowanego Pyzłowskiego, który raz za razem nękał obrońców Piasta. W pierwszym fragmencie meczu, napastnik Sokoła był jednak osamotniony w swoich poczynaniach.

Piast natomiast za sprawą Magusiaka i Tylki stworzył sobie kilka sytuacji po których gospodarze powinni otworzyć wynik spotkania. Kilkakrotnie z rzutu wolnego gola zdobyć próbował również kapitan wrocławskiego zespołu Adam Samiec. Piłka jednak, albo szybowała nad bramką, albo padała łupem golkipera Sokoła. W 33 minucie podopieczni Grabowskiego objęli w końcu prowadzenie. Podczas sporego zamieszania w polu karnym Sokoła najwięcej przytomności wykazał debiutujący w podstawowej jedenastce Piasta Adrian Barański. Dziewiętnastoletni wychowanek Parasola Wrocław lekkim strzałem z najbliższej odległości pokonał Janczaka otwierając tym samym wynik sobotniego spotkania.

Po straconej bramce goście ruszyli do przodu. Gra przesunęła się na połowę Piasta jednak do 41 minuty wynik utrzymywał się bez zmian. Wtedy jednak sędzia podyktował wątpliwy rzut wolny w okolicy narożnika pola karnego dla gości. Dokładne dośrodkowanie kolegi, Michał Sudoł próbował głową zamienić na bramkę. Guździoł zdołał jeszcze jakimś cudem sparować strzał stopera gości przed siebie, przy dobitce jednak Bagińskiego bramkarz Piasta okazał się bezradny.

Na przerwę oba zespoły schodziły więc przy rezultacie 1:1. Remis jednak nie satysfakcjonował żadnej z drużyn. W drugiej połowie obie ekipy poszły na wymianę ciosów. Ze wszystkich jednak pojedynków obaj bramkarze wychodzili zwycięską ręką. Aż do 81 minuty. Wtedy to Pyzłowski uwieńczył swój dobry występ asystą do Krzysztofa Michalskiego. Pomocnik Sokoła wślizgiem, z najbliższej odległości ustalił wynik spotkania.

Porażka w meczu o sześć punktów nie była jednak jedyną złą informacją tego dnia w obozie Piasta. Z powodów kontuzji boisko opuścili Jakub Mikuś i Adam Samiec. Szczególnie kontuzja kapitana zespołu z Osinieckiej martwi trenera Grabowskiego. Wobec absencji swojego najlepszego obrońcy szkoleniowiec żernickiej drużyny będzie zmuszony przemeblować dobrze spisujący się do tej pory blok defensywny Piasta. Wobec nieobecności swoich doświadczonych kolegów w najbliższym meczu w Marcinkowicach ciężar gry będą musieli wziąć na siebie młodsi zawodnicy, dla których nadchodzący pojedynek z Sokołem będzie swoistym egzaminem dojrzałości. Miejmy nadzieję, że Pikulicki i spółka poradzą sobie jednak z tym zadaniem i przywiozą tarczę z sobotniej potyczki w Marcinkowicach.

autor Konrad Strzelecki