Świetna passa Piasta trwa!!!

Piast Żerniki wygrał trzeci kolejny mecz ligowy i powoli wyrasta na rewelację rundy wiosennej. Tym razem w pokonanym polu Wrocławianie pozostawili słynny Górnik Wałbrzych, biorąc rewanż za jesienną porażkę w Wałbrzychu i wygrywając 2:1.
Sam wynik meczu mógłby świadczyć o wyrównanym pojedynku i rzeczywiście sobotnie spotkanie taki właśnie charakter miało. Oba zespoły nie stworzyły sobie zbyt wielu sytuacji podbramkowych, co było wielką zasługą obu bloków defensywnych, spisujących się wyjątkowo dobrze.
Trener Grabowski ustawił swój zespół podobnie jak w Oleśnicy. Kontuzjowanego tam Nowickiego na prawej obronie zastąpił Makar, którego zaś w pomocy tym razem wyręczał pauzujący przed tygodniem Michał Szewczyk.
Pierwsze dwa kwadransy to wyrównana gra w środku pola. Żaden z zespołów nie potrafił przejąć inicjatywy, chociaż groźniejsze akcje stwarzali gospodarze. Po jednej z takich akcji, w polu karnym sfaulowany został Maciej Kowalczyk. Bardzo dobrze spisujący się w sobotnim spotkaniu arbiter główny, nie wahał się podyktować ewidentnego rzutu karnego, jednak sam poszkodowany tym razem przestrzelił. Nie zrażeni takim obrotem sprawy gospodarze przycisnęli jeszcze mocniej i ostatni kwadrans pierwszej połowy należał zdecydowanie do nich.
W 35 minucie bardzo aktywny Mateusz Czerwiński otrzymał piłkę w środku pola i mając przed sobą dwóch obrońców Górnika zdecydował się na indywidualną akcję. Młody napastnik Piasta minął w sobie tylko znany sposób obu defensorów wałbrzyskiej ekipy i posłał piłkę tuż przy słupku bramki strzeżonej przez doświadczonego Jaroszewskiego. Futbolówka odbiła się od słupka, po czym powędrowała wzdłuż bramki gości. Przez kilka sekund na stadionie Piasta zapanowała zupełna cisza, żeby po chwili większa część stadionu eksplodowała niewypowiedzianą radością. Cisza zapanowała natomiast w sektorze gości. Kibice Górnika, którzy w dużej liczbie zjawili się na stadionie Piasta, nie mieli w tym momencie powodów do radości.
Ostatnie minuty pierwszej połowy to kolejne akcje gospodarzy. Piłkarze Piasta ewidentnie "poczuli krew" i chcieli jeszcze przed przerwą zwiększyć rozmiary prowadzenia.
W 39 minucie spotkania bardzo dogodną sytuację do podwyższenia prowadzenia miał ponownie Czerwiński, jednak piłka po jego strzale minęła prawy słupek bramki Górnika. W doliczonym już czasie pierwszej połowy gospodarze wykonywali stały fragment gry, po którym z bliskiej odległości głową uderzał Artur Łuczkiewicz. Piłka po strzale młodego stopera Piasta została jednak z trudem odbita przez doświadczonego bramkarza Górnika.
Na przerwę obie ekipy schodziły więc przy jednobramkowym prowadzeniu Piasta.
Druga odsłona meczu ponownie przebiegała pod znakiem wyrównanej gry, chociaż to Górnik bardziej aktywnie dążył do zdobycia wyrównującej bramki. Obrona Piasta spisywała się jednak bardzo dobrze. To już trzeci mecz, kiedy to kapitan Samiec i spółka nie pozwalają swoim rywalom na większe zagrożenie pod bramką Guździoła, Jeżeli nawet Górnikom udawało się w sobotę oddać strzał na bramkę gospodarzy, sympatyczny bramkarz żernickiej ekipy nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.
W 70 minucie doszło do niecodziennej sytuacji. Kibice wałbrzyskiego Górnika w jednej chwili opuścili stadion Piasta. Nie wiadomo jakie były powody takiej decyzji bardzo kulturalnie zachowujących się do tej pory kibiców Wałbrzyskiego Górnika, jednak paradoksalnie, w momencie kiedy fani białoniebieskich wsiedli do autobusu, ich pupile doprowadzili do wyrównania. Strata w środku pola Wrocławian zakończyła się szybką kontrą Górnika, po której napastnik z Wałbrzycha umieścił piłkę w samym okienku bramki Piasta.
Wynik remisowy bardziej satysfakcjonował gości, nic więc dziwnego, że do ataku ruszyła drużyna Grabowskiego. Na boisku pojawiali się kolejni ofensywni zawodnicy żółto-czarnych. Po wprowadzonych na początku drugiej połowy Piotrze Tylce i Bartku Szludze, kibice Piasta zobaczyli w ostatnim kwadransie gry na boisku młodziutkich Skowrońskiego, Barańskiego i Korkosza.
Jak się okazało, młodzi piłkarze wrocławskiego zespołu unieśli gatunkowy ciężar sobotniego spotkania. Piast ostatecznie zdołał strzelić zwycięską bramkę, a autorem jej był właśnie jeden z wpuszczonych w końcówce na boisko zawodników. Już w doliczonym czasie gry Maciej Kowalczyk dośrodkował z rzutu wolnego piłkę w pole karne. Jaroszewski niefortunnie wypiąstkował futbolówkę, a ta trafiła wprost pod nogi Adriana Barańskiego. Młody wychowanek Parasola Wrocław strzałem z pół woleja zdobył swoją drugą bramkę w barwach Piasta, czym doprowadził trybuny przy ul. Osinieckiej do euforii.
Górnik, mimo ambitnej gry, nie miał już czasu doprowadzić choćby do wyrównania i kolejne trzy punkty Wrocławian stały się faktem.
Piłkarze Piasta zdobyli więc komplet punktów w trzech wiosennych spotkaniach. Wszyscy piłkarze oraz trenerzy podkreślają jednak, że drużyna "jeszcze nie odpaliła"
Znakomicie radzi sobie formacja defensywna zespołu z Żernik. Kierowana przez Adama Samca obrona Piasta staje się monolitem nie do przejścia. Pamiętać należy jednak, że na swoją szansę gry czekają kolejni zawodnicy, w tym Dawid Gąsior, który w defensywie IV-ligowej Stali Sanok był od dłuższego czasu bardzo ważnym ogniwem. Do treningów wracają również Kuba Myka i Damian Głęboki. Wydaje się więc, że trener Grabowski będzie miał przed wyjazdem do lidera z Gaci niemały zgryz.
W obliczu remisów większości drużyn, Piast zadomowił się w górnej części tabeli dolnośląskiej IV ligi. Przewaga nad strefą spadkową wynosi już 10 punktów, chociaż we Wrocławiu nikt nie wyobraża sobie walki o utrzymanie. Ambitni piłkarze oraz działacze klubu patrzą raczej na zespoły, które wyprzedzają w tabeli Piast, niż na te, które Wrocławian gonią.
Za tydzień beniaminek z Wrocławia uda się na spotkanie do liderującej Foto Higieny Gać. Faworytem spotkania z pewnością pozostaną gospodarze, chociaż Wrocławianom spodobało się wygrywanie i pytanie nasuwa się samo: Czemu tego nie kontynuować? To lider z Gaci musi się teraz martwić o wynik zbliżającego się meczu. Podopieczni Grabowskiego pojadą do Gaci sprawić niespodziankę, choć dla samych piłkarzy mecz z liderem będzie niewątpliwie tylko kolejnym spotkaniem o punkty...