Remis w strugach deszczu

Remis w strugach deszczu

Spotkanie siódmej kolejki pomiędzy Piastem Żerniki, a Polonią Trzebnica zakończyło się bezbramkowym remisem. Lejący się strugami z nieba deszcz wystraszył licznie gromadzoną się do tej pory na trybunach stadionu przy ul. Osinieckiej publiczność. Nielicznie przybyli na mecz z Polonią kibice zostali jednak za przybycie solidnie wynagrodzeni. Obie ekipy stworzyły niezłe widowisko, którego oceny nie zmienia nawet brak goli. 

Z powodów osobistych na meczu nie mógł stawić się pierwszy bramkarz Piasta Żerniki Bartek Guździoł. To stworzyło szansę na debiut młodemu wychowankowi Foto-Higieny Gać Piotrkowi Wojciechowskiemu. Bramkarz Piasta wykorzystał tą sytuację zachowując przez 90 minut sobotniego meczu czyste konto.

W obronie trener Grabowski zdecydował się desygnować do gry sprawdzoną czwórkę. W podstawowej jedenastce znaleźli się więc Ludwiczak, Samiec, Grabowski oraz Głęboki. Niestety kłopoty zdrowotne spowodowały, że pierwszy z wymienionych, tuż po rozpoczęciu spotkania został zastąpiony przez Jakuba Mikusia. Młody wychowanek Śląska stanął jednak na wysokości zadania i podobnie jak debiutujący Wojciechowski rozegrał bardzo przyzwoite zawody.

W linii pomocy trener Piasta zdecydował się na bardzo ofensywne ustawienie. W środku pola defensywy Kuba Myka wspierał coraz lepiej radzącego sobie na boiskach IV ligi Roberta Pikulickiego, natomiast jeszcze wyżej ustawiony został tradycyjnie Mateusz Magusiak. Cała trójka spisywała się w sobotę bardzo dobrze, niczym nie ustępując w środku pola tak doświadczonym piłkarzom Polonii jak Ulatowski, czy Ostrowski. 

Na skrzydłach tym razem wybiegli na boisko Korkosz i Szewczyk, a w linii ataku Kosztowniak.

Od samego początku mecz stał na dosyć wysokim poziomie. Obie drużyny postawiły na atak, obie też stwarzały sobie co rusz dogodne sytuacje. Za każdym jednak razem górą z konfrontacji wychodzili obaj bramkarze Buchla i Wojciechowski.

Najlepszą sytuację w pierwszej połowie zmarnowali jednak Poloniści, a konkretnie Kuczer, który stanął przed szansą otwarcia wyniku z rzutu karnego w 39 minucie meczu. Strzał pomocnika z Trzebnicy okazał się jednak niecelny i obie drużyny zeszły do szatni na przerwę przy wyniku bezbramkowym. 

Druga połowa również miała wyrównany charakter choć to gospodarze stworzyli klarowniejsze do zdobycia bramki sytuacje. Szczególnie końcówka spotkania należała do Piasta. Dwukrotnie pojedynek sam na sam z Buchlą przegrał Szewczyk, a w ostatniej akcji żółto-czarnych bramkarz Polonii powstrzymał szarżującego Tylkę. Kilka chwil później po przeciwnej stronie boiska Ostrowski mógł wślizgiem zapewnić swojej drużynie trzy punkty. Ofiarny strzał wychowanka Parasola minął jednak słupek bramki Wojciechowskiego.

Kiedy arbiter główny spotkania gwizdnął po raz ostatni, obie przemoknięte do suchej nitki drużyny z ulgą udały się do szatni. Remis nie krzywdzi żadnej ze stron, natomiast wszyscy obserwatorzy meczu zgodnie podkreślają, że od momentu ostatniej potyczki pomiędzy obiema zespołami Piast poczynił spore postępy. Widać wyraźnie, że zespół trenera Pawła Grabowskiego z każdym meczem staje się coraz silniejszą drużyną. Młodzi piłkarze z Osinieckiej dorastają z każdym tygodniem i kibice z niecierpliwością czekają na kolejne spotkania. 

Za tydzień Piast uda się do Ząbkowic Śląskich na mecz z tamtejszym Orłem. Gospodarze tego pojedynku wystąpią w roli faworyta, jednak młody zespół z Wrocławia na pewno będzie chciał sprawić niespodziankę i przywieść z gorącego terenu przynajmniej jeden punkt.

 

autor Konrad Strzelecki