Orzeł poszybował wyżej

Nie udał się wyjazd piłkarzy Piasta Żerniki do Prusic. Miejscowy Orzeł okazał się zbyt silny dla podopiecznych Marka Kowalczyka, choć trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do ostatnich spotkań żółto-czarnych, tym razem gra Wrocławian okazała się znacznie lepsza niż sam wynik.
Przed wyjazdem z Żernik na trener zespołu z Osinieckiej spadł niemały problem. Ze spotkania w Prusicach wyłączeni zostali dwaj wychowankowie Śląska Wrocław Robert Pikulicki i Jakub Mikuś. Do pełni sił nie wrócił jeszcze również Antonio Autonell Moll. W niedzielnej kadrze nie znalazł się również drugi bramkarz Piasta Mateusz Pitek i jak się okazało ta absencja miała największy wpływ na niedzielne rozstrzygnięcie w Prusicach. Okazało się bowiem, że dzień wcześnie bardzo mocny punkt wrocławian, jakim do tej pory był Bartłomiej Guździoł uległ w pracy wypadkowi, w którym mocno ucierpiała kostka bramkarza. Trener Kowalczyk stanął więc przed pierwszym dylematem: czy wstawić bramkarza właściwie na jednej nodze, czy postawić na bramce, któregoś z zawodników z pola. Ostatecznie ambitny golkiper ze Skałki na własna prośbę wystąpił w spotkaniu przeciwko Orłowi Prusice, jednak widać było przy każdej jego interwencji, że jego gra nie jest taka, do jakiej nas przyzwyczaił.
Mecz z Orłem wrocławianie rozpoczęli jednak bez kompleksów. Już pierwsza akcja Piasta zapachniała bramką. Podanie za obrońców otrzymał Kowalczyk, który zwlekał jednak zbyt długo z oddaniem strzału. W konsekwencji jednak doświadczony pomocnik został sfaulowany tuż przed polem karnym rywala. Rzut wolny nie przyniósł jednak wrocławianom powodzenia.
Po kwadransie gry gospodarze otrząsnęli się i pokazali klasę. Piłkarze Orła, pomimo bardzo niesprzyjających warunków atmosferycznych, długo utrzymywali się przy piłce, a najlepszy strzelec zespołu, Grzegorz Rajter raz po raz nękał swoimi atakami obrońców i bramkarza Piasta.
To jednak nie król strzelców IV ligi dolnośląskiej otworzył wynik spotkania. W 26 minucie Kątny posłał z rzutu wolnego precyzyjną piłkę w pole karne Piasta. Tam najwyżej wyskoczył do góry Zagórski i Orzeł objął prowadzenie. Strzał zawodnika z Prusic był precyzyjny, jednak niezbyt mocny i należy przypuszczać, że w normalnej swojej dyspozycji Guździoł zdołałby zapobiec utracie bramki.
Po strzelonym golu Orzeł nie zwolnił tempa. W dalszym ciągu to gospodarze dominowali na boisku i kilkukrotnie powinni podwyższyć prowadzenie. Piast odgryzł się tylko raz, kiedy to Kowalczyk dograł z końcowej linii piłkę w pole karne jednak strzał Bąkowskiego został zablokowany przez obrońców Orła. Kiedy sędzia gwizdnął po raz ostatni w pierwszej części meczu przemoczeni do szpiku kości piłkarze szybko udali się w stronę szatni.
Druga część meczu miała odmienny przebieg. To Piast objął od pierwszej minuty inicjatywę i szybko zamknął rywala na jego własnej połowie. Gospodarze wyglądali, jakby opadli z sił, a młody zespół Kowalczyka ambitnie dążył do zdobycia wyrównującej bramki.
Sztuka ta udała im się jednak dopiero w 73 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego ręką piłkę we własnym polu karnym zagrywał jeden z obrońców Orła i arbiter główny wskazał na rzut karny. Bezbłędnym egzekutorek jedenastki okazał się niezawodnym Maciej Kowalczyk i na kwadrans przed końcem spotkania mieliśmy w Prusicach remis 1:1.
Wydawało się, że po straconej bramce gospodarze rzucą się na rywala, aby odzyskać szybko prowadzenie. Nic bardziej mylnego. To wciąż Piast był strona dominującą i to właśnie piłkarze z Żernik mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Niestety, ani Telatyński, ani Kowalczyk, ani Barański nie zdołali wykorzystać dogodnych sytuacji. Zamiast tego na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem Orzeł wyprowadził kontrę, po której piłkarze Piasta ekspediowali futbolówkę na rzut rożny. Zagranie z rzutu rożnego trafiło natomiast na głowę niezawodnego Rajtera, a ten skierował ją do bramki Piasta. Trzeba tu również przyznać, że piłka wpadła tuż przy nodze Guździoła, który nie interweniował w tej sytuacji "po bramkarsku".
Po straconej bramce Piast rzucił się do odrabiania strat, jednak chwilę później natknął się na kolejną kontrę Orła, po której Paweł Grys z najbliższej odległości ustalił wynik spotkania.
Piast przegrał piąte spotkanie w sezonie. Na pewno jednak biorąc pod uwagę okoliczności należy docenić heroiczną wręcz postawę niektórych piłkarzy z Osinieckiej. Po trzech słabszych meczach domowych tym razem podopieczni Kowalczyka zagrali dużo lepiej i kibice Piasta mają nadzieję, że forma zespołu będzie zwyszkować przed trzema arcytrudnymi meczami kończącymi rundę jesienną. Już za tydzień, w niedzielę, o godz. 13.00 na Osinieckiej zabrzmi pierwszy gwizdek w spotkaniu Piasta z Sokołem Marcinkowice. Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy, aby wsparli swoją obecnością nasz zespół w konfrontacji z wyżej notowanym rywalem.