Ornitologia nie dla nas...

Orły, Sokoły...nie dla nas. Ekipa Piasta Żerniki wyraźnie odczuwa awersję do drużyn, których nazwa związana jest z wszelkiego rodzaju rodziną ptaków. Podczas dwóch sezonów rozgrywanych w IV lidze piłkarze z Osinieckiej mierzyli się z Orłami lub Sokołami aż dziesięć razy. Bilans tych spotkań... 0 wygranych, 3 remisy i aż siedem porażek... Najwidoczniej zespoły nazywane Orzeł, czy Sokół nie leżą piłkarzom Piasta. Należy się cieszyć, że na dzień dzisiejszy we wschodniej grupie IV ligi nie ma Jastrzębi, Kondorów i innych Myszołowów...
Tym razem wyższość na Osiniecka Arena okazał Ptak z Marcinkowic - Sokół. Piłkarze gości przystąpili do spotkania bez swego najlepszego strzelca Rafała Rybińskiego. To dawało pewne nadzieje, że gra ofensywna gości nie będzie tak skuteczna jak we wcześniejszych spotkaniach. Piast jednak przystąpił do spotkania z Sokołem również osłabiony. Trener Kowalczyk nie mógł skorzystać w meczu XIII kolejki z usług Pikulickiego oraz Czerwińskiego. Do pierwszego składu wrócił natomiast ofensywny Piotr Tylka, a na ławce usiadła wreszcie Antonio Moll Autonell.
Niedzielny pojedynek lepiej rozpoczęli gospodarze. Piast przez dwa pierwsze kwadransy wyglądał lepiej. Swoje sytuacje miał Tylka, który szczególnie w 27 minucie mógł pokusić się o gola otwierającego wynik spotkania. Po groźnej akcji gospodarzy bramkarz Sokoła wybijał piłkę zbyt krótko z narożnika pola karnego, a Tylka dopadł do futbolówki w okolicach 30 metra. Strzał napastnika Piasta minął jednak bramkę Sokoła.
W ostatnim kwadransie gry inicjatywę przejął Sokół. Piłkarze trenera Krzykowskiego wyraźnie zareagowali na reprymendę swojego coacha i ruszyli do ataków na bramkę Piasta. Akcja z 31 minuty zwiastowała problemy gospodarzy. Po szybkiej kontrze piłkę na lewym skrzydle otrzymał drugi najlepszy strzelec ligi Kacper Rokicki jednak w sytuacji sam na sam napastnik Sokoła przestrzelił. W myśl powiedzenia, że co się odwlecze, to nie uciecze, Rokicki zdobył jednak swoją jedenastą bramkę w sezonie. I to bramkę, jak się później okazało rozstrzygającą wynik spotkania.
W 37 minucie po sporym zamieszaniu w polu karnym Guździoła do piłki dopadł właśnie Rokicki i strzałem z woleja zapewnił swojej drużynie prowadzenie.
Do przerwy wynik meczu nie uległ już zmianie i obie ekipy schodziły do szatni przy prowadzeniu Sokoła 1:0.
Osiniecka 9 widziała już wiele dramatycznych rozstrzygnięć. Niestety dziś, zmarznięci kibice zgromadzeni na trybunach żernickiego stadionu nie mieli powodów do radości. Pomimo ambitnej gry gospodarzy doświadczeni piłkarze Sokoła nie pozwolili żółto-czarnym na zbyt wiele. W drugiej odsłonie gry sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo, a jedyną okazję do strzelenia bramki miał w 83 minucie Kowalczyk, który w okolicach 14 metra ładnie przyjął sobie futbolówkę na klatkę piersiową i huknął jak z armaty. Niestety piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką Sokoła.
Nie pomogły zmiany w ekipie gospodarzy. Na boisku zameldowali się Tomasiuk, Barański, Moll i Makar. Piast nie zagroził jednak ani razu poważnie bramce Sokoła. Jako, że goście byli zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia wynik meczu nie uległ zmianie i trzy punkty powędrowały do Marcinkowic.
Styl gry Wrocławian nie zachwyca. Przed Piastem spotkania z ekipami z miejsc 2-3. Za tydzień Piast jedzie do Wałbrzycha, by 18 listopada podjąć na Osinieckiej Polonię Świdnica. Sytuacja w tabeli robi się na tyle niebezpieczna, że kibice oczekują od zespołu Kowalczyka w nadchodzących spotkaniach przynajmniej dwóch punktów.
Miejmy nadzieję, że młodzież z Osinieckiej stanie na wysokości zadania i udowodni, że drzemie w niej spory potencjał. Ostatnie mecze zachwiały tą teorią, jednak nikt w sztabie szkoleniowym Piasta nie spuszcza przyłbicy. Do Wałbrzycha, pomimo iż to Górnik będzie murowanym faworytem, Piast jedzie bez kompleksów.
Mecz z Górnikiem już w najbliższą sobotę o godz. 13.00. Zapraszamy !!!