Minimalna porażka z Foto Higieną

Minimalna porażka z Foto Higieną

W meczu V kolejki Sport - Track IV ligi Piast Wrocław Żerniki przegrał nieznacznie przed własną publicznością z mistrzem ligi z ubiegłego sezonu, Foto Higieną Gać 1:2. Bramkę dla gospodarzy zdobył w 59 minucie z rzutu karnego Mateusz Magusiak.

Przed meczem wydawało się, że murowanym faworytem sobotniego spotkania jest zespół Foto Higieny, który w zeszłym sezonie wygrał aż 23 z 30 rozegranych spotkań, deklasując resztę czwartoligowców. Bieżącą kampanię Gacianie zaczęli od nieznacznej porażki w Trzebnicy, jednak później punktowali już regularnie, przyjeżdżając do Wrocławia jako wicelider Sport Track IV ligi.

Do zespołu Piasta powrócił wreszcie kontuzjowany od początku sezonu Tomasz Kosztowniak. Trener Grabowski nie mógł natomiast skorzystać tym razem z usług Bartosza Szlugi oraz Grzegorza Nowickiego.

Na lewej stronie obrony szansę gry dostał wobec nieobecności Nowickiego Konrad Makar, a do pierwszego składu na pozycję numer sześć powrócił Jakub Myka. Wychowanek Piasta rozegrał bardzo dobre zawody i z pewnością okazał się jaśniejszym punktem swojej drużyny.

Gospodarze rozpoczęli bardzo agresywnie, kryjąc wysoko i przejmując inicjatywę w środkowej części boiska. Zaskoczona takim obrotem sprawy Foto Higiena pozwoliła w pierwszym fragmencie meczu beniaminkowi na prowadzenie gry. W odróżnieniu do ostatniego meczu w Wałbrzychu, Piast długo operował piłką i dokładnie przygotowywał akcje ofensywne. W 11 minucie, w swoim stylu, prawym skrzydłem urwał się obrońcom Gaci Michał Szewczyk. Kiedy jednak stanął oko w oko z bramkarzem Foto Higieny oddał strzał, który minął o metr prawy słupek bramki przyjezdnych. 

W kilka minut później Szewczyk ponownie mógł pokonać bramkarza z gaci. Po podaniu Tylki młody skrzydłowy Piasta ponownie uderzył niecelnie. Po dwudziestu minutach gry przyjezdni otrząsnęli się z przewagi gospodarzy i zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce. Piast nie zamierzał jednak oddawać inicjatywy i gra toczyła się głównie w środku pola.

W 31 minucie meczu padła pierwsza bramka dla gości. Mieczysław Przytuła dośrodkował z lewej strony piłkę w pole karne Piasta, a Łukasz Kucyniak z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. Zdobyty gol rozochocił przyjezdnych, którzy jeszcze mocniej zaatakowali spychając gospodarzy do głębokiej defensywy. W 42 minucie mogło być 2:0. Iegor Tarnov huknął potężnie z 16 metrów, jednak piłka po jego strzale wylądowała na spojeniu słupka i poprzeczki bramki Piasta. Minutę później kolejny strzał Igora Wargina minął o centymetry bramkę strzeżoną przez Bartosza Guździoła.

W ostatnich minutach pierwszej połowy zespół Piasta wyczekiwał na gwizdek sędziego oznaczający przerwę. W poczynania gospodarzy wkradła się nerwowość spowodowana innym od oczekiwanego przebiegiem spotkania. Wrocławianom udało się jednak dotrwać do przerwy przy stanie 0:1 i trener Grabowski dostał kwadrans, aby podnieść morale swojego zespołu.

I rzeczywiście, na drugą połowę meczu piłkarze Piasta wyszli bardzo zmotywowani. Od pierwszego gwizdka sędziego powtórzył się scenariusz z pierwszej połowy. Żółto-czarni znów uzyskali przewagę w środku pola i dyktowali na murawie warunki gry.

W 53 minucie bliski pokonania Gąsiorowskiego był Mateusz Grabowski. Po strzale młodego stopera Piasta obrońca Foto Higieny zdołał jednak na tyle trącić futbolówkę, że ta minęła słupek bramki gości. Kilka chwil później groźnie strzelał Kosztowniak, jednak tym razem na posterunku znalazł się doświadczony golkiper gości.

W 59 minucie bramkarz gości okazał się już jednak bezradny. Najpierw w polu karnym jeden z obrońców Foto Higieny odbił piłkę ręką, a już po chwili, etatowy egzekutor jedenastek w zespole Piasta Mateusz Magusiak, doprowadził do wyrównania.   

Niestety po zdobytej bramce wyrównującej piłkarze Piasta popełnili ten sam błąd, co przed tygodniem w Wałbrzychu. Gospodarze ponownie cofnęli się, oddając inicjatywę doświadczonemu rywalowi. W 63 minucie trener przyjezdnych Dymkowski zdecydował się wpuścić na boisko Igora Maxima Barrosa Machado. Czarnoskóry skrzydłowy wprowadził do ofensywnych poczynań swojego zespołu wiele ożywienia. W 65 minucie meczu Machado dograł z lewego skrzydła piłkę do nadbiegającego Wejerowskiego. Pomocnik Foto Higieny mocno jednak przestrzelił. Trzy minuty później, kolejne zagranie Machado zostało jednak zamienione na bramkę. Po płaskim dośrodkowaniu skrzydłowego Gaci, piętą piłkę trącił Grochowski, a Orzechowski strzałem z pierwszej piłki zerwał popularnego pająka z bramki Bartosza Guździoła. Bramka z gatunku "stadiony świata".  

Po straconej bramce ambitnie grający Wrocławianie rzucili się do odrabiania strat. Niestety, mądrze grająca defensywa gości, rozbijała kolejne ataki Piasta. Trener Grabowski zdecydował się w końcu na wariant z Wałbrzycha. W okolicach 75 minuty defensywa Piasta uszczuplona została o swojego filara, Adama Samca. Doświadczony stoper Piasta przesunięty został do linii ataku. Na boisku pojawili się również kolejni ofensywni gracze - Barański, Głęboki i Korkosz. Wicelider został zepchnięty na własną połowę, a kolejne akcje Piasta zaczynały się po angielsku, od mocnych dośrodkowań w kierunku pola karnego gości. 

Foto Higiena mogła rozstrzygnąć wynik meczu w 87 minucie, kiedy to po sybkiej kontrze, Machado wypuścił w bój Orzechowskiego. Pomocnik Gaci przegrał jednak pojedynek sam na sam z Bartkiem Guździołem. Golkiper Piasta dał tym samy swoim kolego nadzieję na wyrównanie, jednak odebrał im ją sędzia boczny, który dopatrzył się spalonego, w jednej z ostatnich akcji meczu. Długie dośrodkowanie w pole karne przedłużył głową Barański. Piłka trafiła do osamotnionego Korkosza, który stanął twarzą w twarz z Gąsiorowskim. Niestety gwizdek sędziowski przerwał akcję młodego wychowanka Śląska Wrocław.

Mimo iż arbiter główny spotkania doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty, Piast nie zagroził już bramce gości i to do Gaci powędrowały trzy punkty z puli pojedynku piątej kolejki Sport-Track IV ligi.

Zespół Pawła Grabowskiego należy pochwalić za zaangażowanie i ambicję. Beniaminek grał z mistrzem ligi jak równy z równy, dominując nawet przez długie fragmenty spotkania. Niestety do pełni szczęścia zabrakło ponownie niuansów. Z pewnością ekipa z Osinieckiej płaci frycowe za brak doświadczenia. Przypomnieć należy, że w miejsce kilku starszych zawodników, zespół z Osinieckiej wzmocniony został sześcioma dziewiętnastolatkami i jednym zawodnikiem z rocznika 2000! Młodość króluje więc na Żernikach i tylko czas jest czynnikiem, który dzieli kibiców wrocławskiej drużyny od momentu, kiedy ekipa Grabowskiego zacznie regularnie punktować.

Już za tydzień Piast jedzie do Kłodzka na mecz z tamtejszą Nysą. Beniaminek z okręgu wałbrzyskiego bardzo dobrze rozpoczął tegoroczne zmagania w Sport-Track IV lidze. Mecz w Kłodzku, będzie jednak dla piłkarzy Piasta bardzo dobrą okazją do udowodnienia, że strategia klubu polegająca na ciągłym odmładzaniu zespołu jest właściwa, a piłkarze Grabowskiego nabierając z meczu na mecz doświadczenia będą maszerować w górę tabeli, aby w końcu zamieszkać na stałe w bezpiecznej jej części.

autor Konrad Strzelecki