Lider nie dał rady

Foto – Higiena Gać – Piast Żerniki 2 : 2 (2 : 1)
Jeszcze kilka miesięcy temu wyjazd Piasta Żerniki do zlokalizowanej pomiędzy Oławą, a Brzegiem Opolskim Gaci budziłby strach w świadomości niejednego kibica wrocławskiej drużyny. Ci, którzy jednak są blisko zespołu, wiedzą, że dzisiejszy zespół z Osinieckiej to ekipa, która nie musi się bać nikogo, niezależnie od lokalizacji rozgrywanego meczu. Dlatego też piłkarze i nieliczni kibice Piasta jechali na wyjazdowe spotkanie do lidera rozgrywek pełni wiary w odniesienie zwycięstwa. Wiara ta poparta była faktem wysokiej formy zespołu Grabowskiego, który wygrał wszystkie trzy wcześniejsze, inaugurujące rozgrywki spotkania. Jeżeli dodamy do tego, że, nie licząc dosyć pechowej porażki w listopadzie ze Śląskiem, Piast nie przegrał już od ośmiu kolejek, faworyzowani gospodarze nie mogli czuć się murowanym faworytem sobotniej potyczki.
I rzeczywiście, trener Foto Higieny odpowiednio zmotywował swoich piłkarzy, którzy przez pierwsze dwadzieścia minut rządzili bezwzględnie na całej szerokości boiska.
Trener żółto – czarnych musiał ustalać wyjściową jedenastkę bez możliwości skorzystania z usług leczącego kontuzję pleców Mateusza Czerwińskiego, a także lidera defensywnej formacji środka pola Jakuba Mikusia, który pauzować musiał za nadmiar przewinień. Do gry za to powrócił drugi lider tego sektora boiska Kuba Myka. Trener Grabowski zdecydował się jednak na ustawienie swojego zespołu bez wychowanka z Osinieckiej. Ostatnia linia, wraz z bramkarzem, zestawiona została natomiast w dokładnie ten sam sposób, co podczas ostatniego spotkania przeciwko Górnikowi Wałbrzych. Dostępu do wrocławskiej bramki strzec mieli w systemie 4-4-2 Guździoł, Taranek, Łuczkiewicz, Samiec i Makar.
Pierwsze zmiany w ustawieniu wrocławskiego Piasta odnotować można było w linii środkowej. Tam parę ofensywnie usposobionych pomocników Pikulicki- Kowalczyk uzupełnił równie, a może jeszcze bardziej ofensywnie usposobiony, Piotr Tylka. Na skrzydłach w zespole Piasta po raz kolejny od pierwszych minut wybiegli Adam Napieralski i Michał Szewczyk, natomiast w ataku tym razem pozostawiony został sam bohater ostatniego meczu z Górnikiem Wałbrzych Adrian Barański.
W pierwszej połowie ofensywne ustawienie zespołu nie przyniosło jednak skutku. Piast, szczególnie w pierwszej części odsłony dał się zepchnąć do obrony, a piłkarze lidera z Gaci narzucili na boisku własne warunki gry. Już w drugiej minucie spotkania Igor Tarnovs, przejmując piłkę po stracie Wrocławian, precyzyjnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Szybko strzelona bramka uskrzydliła Gancarczyka i spółkę. Gospodarze przystąpili do jeszcze bardziej zajadłych ataków i druga bramka dla Foto – Higieny wisiała w powietrzu. Zdobył ją ten sam zawodnik, który otworzył wynik spotkania. W 25 minucie Igor Tarnovs podwyższył prowadzenie lidera na 2:0.
Od tego momentu gra zaczęła się nieco bardziej wyrównywać. Końcówka pierwszej połowy należała już natomiast do Wrocławian, którzy dzięki bramce Artura Łuczkiewicza złapali z rywalami kontakt i schodzili do szatni w nieco weselszych nastrojach. Gra Piasta nie wyglądał jednak dobrze i trenerzy wrocławskiej drużyny musieli w przerwie przeprowadzić zmiany, które byłyby w stanie zmienić zupełnie obraz gry piłkarzy z Osinieckiej.
Zagrywka duetu Grabowski-Kowalczyk okazała się kapitalna. W miejsce Makara, Taranka, Napieralskiego i Barańskiego na boisku zameldowali się: Myka, Gąsior, Bąkowski i Korkosz. Piast przeszedł tym samym na ustawienie z trzema stoperami uzyskując sporą przewagę na skrzydłach. Bardzo dobrze do zespołu wprowadził się wypożyczony ze Stali Sanok Dawid Gąsior, który na pozycji numer sześć rozegrał bardzo dobre 45 minut. Również powracający po kolejnej kontuzji Kuba Myka okazał się znaczącym wzmocnieniem wrocławskiego zespołu. Wychowanek Piasta dzielił i rządził w środku pola i we współpracy z Robertem Pikulickim przejął inicjatywę w centralnych sektorach boiska.
Lider z Gaci wyglądał w drugiej połowie jakby ta pierwsza kosztowała za dużo sił. Piłkarze Marcina Dymkowskiego wyraźnie spuchli i to młoda ekipa z Wrocławia przejęła inicjatywę. Kilkukrotnie Piast powinien doprowadzić do wyrównania. Sztuka ta jednak udała się dopiero w 83 minucie, kiedy to strzał Macieja Kowalczyka zatrzymany został na linii bramkowej przez jednego z obrońców Gaci, a młodziutki Mikołaj Skowroński okazał się bezwzględnym egzekutorem dobijając piłkę do siatki z najbliższej odległości.
Kiedy po zdobytej bramce to kapitan wrocławskiego zespołu Adam Samiec (na zdjęciu) najszybciej wyciągnął futbolówkę z bramki Foto – Higieny i pognał z nią na środek boiska, wydawało się jasne, któremu z zespołów bardziej zależy na wygranej w tym meczu. Niestety kibicom zgromadzonym na trybunach stadionu w Gaci nie dane było już oglądnąć piątego gola i mimo szans obydwu zespołów, Piast Wrocław Żerniki podzielił się punktami z liderem z Gaci.
Piast zagrał więc dla Śląska II Wrocław, jednak druga drużyna zielono - biało - czerwonych nie wykorzystała szansy zbliżenia się do swojego rywala i uległa w Bielawie tamtejszej Bielawiance 3:5.
Najbliższy rywal Piasta Nysa Kłodzko przegrała u siebie czwarty kolejny mecz wiosny z Sokołem Marcinkowice i za trzy dni przyjedzie do Wrocławia z pewnością w poszukiwaniu jakże już potrzebnych im trzech punktów. Na Osinieckiej zapowiada się więc wyjątkowo zacięty mecz, w którym, mimo że to Wrocławianie będą faworytem, goście na pewno zagrają o pełną pulę.
W dolnych częściach tabeli przesądzone wydają się być losy Pogoni Oleśnica i Karoliny Jaworzyna Śląska. Sytuacji tej nie zmieni fakt, że Ci pierwsi wygrali z drugimi w ostatnią sobotę 3:1.
Podobnie trudno wróżyć pozytywne zakończenie sezonu ekipie MKP Wołów, która przegrała z kretesem prawdopodobnie najważniejszy mecz z tym roku z Wiwą Goszcz. Podopieczni trenera Józefa Klepaka wygrali w Wołowie aż 4:1 i przy porażce Polonii Trzebnica w derbach gminy z Sokołem Wielka Lipa, zbliżyli się do bezpiecznego terenu na odległość zaledwie dwóch punktów. W meczach środka tabeli Górnik okazał się o jedną bramkę lepszy od Polonii-Stali Świdnica, a Unia Bardo od Orła Ząbkowice.
Już w najbliższą środę Piast Żerniki zagra niezwykle ważny mecz przeciwko Nysie Kłodzko. Zwycięstwo nad ekipą trenera Konowalczyka pozwoli drużynie Piasta zwiększyć dystans nad tym rywalem do 9 punktów, co pozwoli z nieco większym spokojem przystąpić do meczów środkowej części rudny. Pamiętać jednak należy, że Nysa to bardzo groźny zespół, szczególnie wtedy kiedy nie występuje w roli faworyta. Goście z pewnością zagrają w środowym meczu z kontry, a w takiej grze czują się oni najlepiej, o czym przekonały się w bieżących rozgrywkach takie zespoły Śląsk II, Górnik, czy Bielawianka.
Piast posiada jednak w obecnej chwili tak dużo silnych argumentów, aby zdominować swojego rywala, że każdy inny wynik jak zwycięstwo gospodarzy będzie sporą niespodzianką. Po ostatnim spotkaniu trener Piasta będzie miał nie lada zgryz, kogo desygnować do gry od pierwszych minut, a pamiętać należy, że na pojedynek z Nysą wrócą już Mateusz Czerwiński i Jakub Mikuś.
Wszystkich kibiców serdecznie zapraszamy w najbliższą środę na mecz o sześć punktów pomiędzy Piastem Żerniki, a Nysą Kłodzko. Spotkanie odbędzie się o godz. 17.00 na stadionie przy ul. Osinieckiej 9. Hej PIAST!!!!