Lepsi niż Orły

Po pierwszych dwóch kolejkach wielu kibiców zastanawiało się, w którym miejscu znajduje się zespół Piasta. Porażka u siebie z Piastem Nowa Ruda oraz wygrana na wyjeździe w Dzierżoniowie wprowadzały pomieszanie z poplątaniem po kopułą niejednego analityka. Odpowiedź na to pytanie dać miał sobotni mecz domowy z Orłem Prusice. Z Orłem naszpikowanym wielkimi, jak na standardy dolnośląskie, nazwiskami. Z Orłem, który nie ukrywa aspiracji nawet do awansu do III ligi. Z Orłem, z którym w krótkiej historii spotkań Piast nie zdobył jeszcze punktu. Choć powinien, przytaczając w szczególności ostatni pojedynek przy Osinieckiej, kiedy to do 82 minuty Piast prowadził 2:0, by ostatecznie przegrać 2:3.
Na pojedynek III kolejki trener Marek Kowalczyk zdecydował się na identyczne ustawienie jak przed tygodniem. W bramce wystąpił Michał Sadyś, w obronie Artur Łuczkiewicz, Grzegorz Nowicki i Jakub Mikuś. Na skrzydłach wybiegli Piotr Tylka i Miłosz Taranek, a w środku pola rozpoczęli Nataniel Wybraniec, Robert Pikulicki i Jhon Lee Do Carmo. Wokół najbardziej wysuniętego Mikołaja Kotfasa krążyć miał natomiast Jakub Telatyński.
W obwodzie trener Wrocławian miał Macieja Kowalczyka, Antonio, Konrada Makara, Michała Szewczyka, Damiana Głębokiego, Michała Bąkowskiego oraz Mateusza Pitka.
Od pierwszych minut dało się zauważyć, że obie ekipy czują przed sobą respekt. Orzeł posiadał optyczną przewagę, jednak nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Piłkarze Piasta natomiast grali bardzo agresywnie w odbiorze, co pozwalało im na wyprowadzanie szybkich kontr.
Kilkukrotnie strzelać próbował Jhon Lee jednak jego celownik nie był w pierwszej fazie meczu odpowiednio wyregulowany. W 32 minucie bliski otwarcia wyniku był Mikołaj Kotfas. Po indywidualnej akcji młody wychowanek Nysy Kłodzko stanął oko w oko z doświadczonym Karolem Buchlą. Mocny strzał Kotfasa w długi róg bramkarz Orła zdołał jednak sparować końcami palców na rzut rożny.
Do końca pierwszej połowy wynik, ani obraz gry nie zmieniły się i oba zespoły schodziły na przerwę przy rezultacie bezbramkowym. W przerwie meczu w zespole gości nastąpiły dwie zmiany, a kibice zgromadzeni na trybunach stadionu przy Osinieckiej zaczęli się zastanawiać, czy podyktowane one są taktyką, czy może bardzo szybkim tempem gry, który przy trudnych warunkach atmosferycznych mógł mieć wpływ na kondycję starszych zawodników Orła.
Faktem jednak jest, że w drugiej połowie Piast uzyskał widoczną przewagę w polu. Świetnie grał Jhon Lee, bardzo dobrze Taletyński. Na skrzydłach dużo jakości dawali Taranek z Tylką, a w ataku klasą sam dla siebie był najlepszy strzelec Piasta Mikołaj Kotfas. Młody napastnik kilkukrotnie urywał się bezradnym obrońcom Orła jednak do 57 minuty spotkania wynik pozostawał bezbramkowy. Wtedy jednak w swoim stylu Telatyński wyszarpał futbolówkę rywalom i wypuścił w bój swojego starszego kolegą. Kotfas pognał na bramkę Buchli i ku uciesze Żernickiej publiczności strzałem w długi róg wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po strzelonej bramce Piast nie oddał inicjatywy. W dalszym ciągu to Pikulicki dzielił w środku pola, chociaż trzeba przyznać, że Ostrowski dwoił się i troił, żeby pobudzić swoich kolegów do bardziej agresywnej gry. Na szczęście efektowne „El tunello” Jhona Lee i najlepszemu piłkarzowi ligi podcięło nieco skrzydła. W 67 minucie w zespole Piasta nastąpiła pierwsza zmiana. Tylkę zastąpił Kowalczyk, choć w praktyce doświadczony napastnik Piasta oddelegowany został na pozycję Kotfasa, a strzelec pierwszej bramki przesunięty na skrzydło. Jak się okazało, Kotfasowi zmiana pozycji nie przeszkodziła w doprowadzaniu do łez obrońców Orła. W 70 minucie zakręcił on okrutnie obroną przyjezdnych, a jeden z obrońców nie mając innego pomysłu „wyciął równo z trawą” skrzydłowego Piasta.
Do jedenastki podszedł, ku zdziwieniu trybun, Jhon Lee. Młody Brazylijczyk czuł się jednak tego dnia pewnie. Buchla nie miał szans obronić jedenastki i od 71 minuty Piast prowadził już 2:0.
Ostatni kwadrans to przejęcie inicjatywy przez gości. Jednak akcje Orła rozbijane były skutecznie przez świetnie radzącą sobie defensywą Piasta. Gospodarze natomiast groźnie kontratakowali i powinni „zabić” mecz kilkukrotnie. Najlepszą okazję do dobicia rywala miał w 77 minucie Maciej Kowalczyk. Doświadczony napastnik Piasta dostał idealne podanie od Kotfasa, lecz z kilku metrów fatalnie przestrzelił. Równie dogodne sytuacje mieli Kotfas i Jhon jednak i oni nie zdołali zamknąć emocji w sobotniej potyczce.
Futbol jest jednak piękny. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I zamiast wysokiej wygranej Piasta mogliśmy mieć deja vu na Osinieckiej. Kiedy w 79 minucie Ostrowski zgrał głową futbolówkę do Molskiego, a pozyskany przed sezonem z III ligowej Ślęzy Wrocław napastnik pokonał również głową Sadysia kibice na Osinieckiej zamarli. Jak żywo, przed oczyma wszystkich stanął mecz sprzed trzech miesięcy. Goście również poczuli krew, bo ruszyli żwawo do przodu. Na ostatnie stałe fragmenty w pole karne Piasta wbiegał nawet rosły bramkarz Orła Karol Buchla. Niemniej jednak ofiarna obrona piłkarzy Piasta nie dała faworyzowanym rywalom żadnej okazji do wyrównania.
Co więcej, gospodarze powinni kilkukrotnie dobić Orła, jednak szybkie wyjścia dwa na jeden były zatrzymywane szczególnie przez doświadczonego Maćka Kowalczyka. Uzyskał on jednak swój cel, ponieważ arbiter z Jeleniej Góry po przedłużeniu spotkania o cztery minuty wreszcie gwizdnął po raz ostatni.
Piast zasłużenie wygrał więc z Orłem Prusice 2:1 i biorąc pod uwagę, że to już drugi z rzędu „kandydat do awansu” na rozkładówce młodzieży z Żernik sezon zapowiada się bardzo ciekawie. Atmosferę podgrzewa z pewnością jeszcze bardziej fakt, że w drużynie Kowalczyka w dalszym ciągu drzemią jeszcze ogromne rezerwy. Dość wspomnieć, że w dwóch ostatnich meczach nie grał najlepszy strzelec Piasta Antonio Autonell Moll. Że ani razu jeszcze na meczu ligowym nie mógł się pojawić Bartek Guździoł. Że trener Kowalczyk ma do dyspozycji w każdym spotkaniu siedmiu równorzędnych piłkarzy rezerwowych, z których każdy w pewnym momencie wskoczy do pierwszej jedenastki. To wszystko powoduje, że kibice Piasta z wielkim optymizmem patrzą w przyszłość. Gra zespołu daje im ogromną przyjemność oglądania fajnej piłki. Liga jest jednak szalenie wyrównana i oczywistym jest, że przyjdą momenty kryzysowe. To jednak tylko i wyłącznie kształtować będzie młode charaktery na Żernikach.