Inauguracja w Trzebnicy na remis.

Długo wyczekiwana inauguracja sezonu 2018/2019 przeszła do historii. Piast zremisował w Trzebnicy z miejscową Polonią 1:1. Wynik meczu w 36 minucie otworzył Robert Pikulicki, wyrównał w drugiej połowie Kacper Belica.
Mimo iż do pierwszego meczu trener Kowalczyk przygotowywał swój zespół bardzo skrupulatnie, okazało się, że w Trzebnicy szkoleniowiec z Wrocławia nie będzie mógł skorzystać ze swoich największych żernickich strzelb. Z powodów osobistych z Polonią nie mógł zagrać Maciej Kowalczyk, a Mateusz Czerwiński doznał kontuzji pleców na jednym z ostatnich treningów przez startem ligi. Jako że do Wrocławia nie dotarł jeszcze Antonio Autonell, trener Piasta zdecydował się na ustawienie z debiutującym w seniorskiej piłce nożnej Jakubem Telatyńskim w ataku. W środkowej strefie operowali od pierwszych minut Mikuś, Myka i Pikulicki, a na skrzydłach Szewczyk oraz Tylka. Zabezpieczenie bramki Guździoła stanowili od lewej flanki: Makar, Łuczkiewicz, Nowicki i Bąkowski.
Pierwsze piętnaście minut to wzajemne badanie się obu zespołów. To jednak Piast okazał się bardziej konkretny i w 11 minucie stworzył pierwszą groźną sytuację podbramkową. Szewczyk przedarł się prawą strona pola karnego i mocno dośrodkował. Niestety nikt z piłkarzy Piasta nie przeciął zagrania kolegi i obrońcy Polonii ekspediowali piłkę na aut. Chwilę później w sytuacji sam na sam znalazł się Telatyński. Młody skrzydłowy Piasta dostał prostopadłe podanie od Pikulickiego i uderzył płasko w długi róg. Bramkarz Polonii zostawił jednak nogę, dzięki czemu uratował swoją drużynę przed utratą bramki. Gospodarze pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 18 minucie. Po ostrym dośrodkowaniu piłki napastnik Polonii przestrzelił z najbliższej odległości. Sędzia boczny sygnalizował jednak w tej sytuacji pozycję spaloną, także bramka i tak nie zostałaby uznana.
Po kwadransie gry Piast przejął inicjatywę. Bardzo dobrze w środku pola radzili sobie rozgrywający z Wrocławia. Świetnie w ataku wyglądał Telatyński, który bez kompleksów walczył jak równy z równym z rosłymi obrońcami Polonii. Wreszcie w 36 minucie przewaga Piasta została udokumentowana w najwłaściwszy sposób. Robert Pikulicki wykazał się najwyższym kunsztem uwalniając się spod opieki rywali i umieszczając piłkę precyzyjnym strzałem w prawy róg bramki Polonii.
Do końca pierwszej połowy gospodarze nie potrafili skutecznie odpowiedzieć i Piast schodził na przerwę przy własnym prowadzeniu 1:0.
Druga połowa meczu okazała się już jednak odmiennym widowiskiem. To gospodarze zaatakowali od pierwszych jej minut i zepchnęli piłkarzy Piasta do głębokiej defensywy. Między 55, a 69 minutą Polonia wykonywał kilka stałych fragmentów gry. Piłka, za każdym razem mocno bita w pole karne Piasta, kilkukrotnie spowodowała ogromne zagrożenie w polu karnym żółto-czarnych. W międzyczasie Piast wyprowadził kilka groźnych kontr. Najlepszą z nich na bramkę powinien zamienić strzelec pierwszego gola dla Wrocławian Robert Pikulicki. Niestety młody playmaker będąc w sytuacji sam na sam próbował zachować się za bardzo koleżeńsko wykładając futbolówkę Telatyńskiemu. Jeden z obrońców Polonii zdołał jednak przeczytać zagranie wychowanków Śląska i zażegnał niebezpieczeństwo. Napór Polonii jednak trwał, aż w końcu nadeszła 61 minuta. Kolejne z dośrodkowań Trzebniczan z rzutu wolnego zakończyło się bramką wyrównującą. Szczęśliwym strzelcem okazał się Kacper Belica, który głową pokonał po raz pierwszy w sezonie 2018/2019 Bartka Guździoła.
Po zdobytej bramce Polonia zaatakował jeszcze mocniej. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Guździoła jednak za każdym razem, albo zawodnikom Polonii brakowało zimnej krwi, albo na wysokości zadania stawali obrońcy Piasta i sam Bartłomiej Guździoł.
Kiedy do zakończenia spotkania pozostał 20 minut trenerzy obu zespołów dokonali kilku znaczących zmian., W szeregach Piasta pojawili się na boisku Bicz (debiutujący w IV lidze), Taranek oraz Napieralski. Zmiany spowodowały ponowne przesunięcie ciężaru gry w okolice środka pola. Ostatni kwadrans to jednak ultra otwarta gra z obu stron. Piłka niczym pocisk przelatywała z jednego pola karnego pod drugie.
W 86 minucie meczową piłkę miał niezmordowany Michał Szewczyk. Po podaniu Bartka Bicza skrzydłowy Piasta trafił z najbliższej odległości w bramkarza Polonii choć trzeba przyznać, że Szewczyk miał bardzo mało miejsca na oddanie bardziej precyzyjnego strzału.
Sędzia główny zawodów doliczył do regulaminowego czasu gry 4 minuty, jednak żaden z zespołów nie był już w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Piast zdobywa więc jeden punkt na inaugurację sezonu 2018/2019. W szatni Wrocławian panowała po tym spotkaniu dosyć ponura atmosfera, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że żadna ze stron nie może być zadowolona z sobotniego rozstrzygnięcia. Przed trenerami obu zespołów sporo materiałów do przemyśleń. Obie jednak ekipy zaprezentowały spory potencjał, który przy fachowej ręce Kowalczyka i Ignasiaka z pewnością doprowadzi do łez jeszcze niejednego rywala.
Piast, już za tydzień uda się na kolejny mecz do Kłodzka, aby mierzyć się z tamtejszą Nysą. Wszystkich kibiców zapraszamy 18 sierpnia na godz., 17.00 na stadion Nysy W Kłodzku.