Co nas nie zabije....

Piłkarze Piasta Żerniki doznali dotkliwej porażki w Świdnicy w meczu z tamtejszą Polonią. Serce krwawi więc podamy tylko najważniejsze szczegóły sobotniego spotkania. Polonia była zespołem o wiele lepszym. Zaprezentowała się naprawdę bardzo okazale i w takie formie wróżymy jej powodzenie nawet na wyższym poziomie.
Zespół Piast niestety nie postawił liderowi żadnych warunków oddając przez całe spotkanie zupełnie inicjatywę świdniczanom. Jedynym momentem kulminacyjnym, który mógł zmienić losy meczu była akcja z 47 minuty meczu, kiedy to tuż po wyjściu z szatni, przy stanie 0:3 Wrocławianie po wspaniałej kombinacyjnej akcji zdobyli za sprawą Mikołaja Kotfasa bramkę. Sędzie liniowy podniósł jednak niespodziewanie chorągiewkę, co do reszty rozbiło morale Wrocławian.
Później już na boisku istniała tylko Polonia rozbijając w pył zasieki Piasta. 7:0 wydaje się najniższym wymiarem kary ponieważ piłka jeszcze kilkukrotnie ocierała słupki i poprzeczki bramki Sadysia.
Jak przewrotny potrafi być sport. Jeszcze miesiąc temu Piast przewodził stawce czwartoligowców, dzisiaj zbiera baty od Polonii.
Z pewnością jednak piłkarze Piasta to młodzi ludzie z charakterem . Udowadniali to już wielokrotnie. Miejmy nadzieję, że i tym razem kryzys jaki zawitał w szeregach ekipy Kowalczyka szybko minie i Piast w ostatniej fazie rozgrywek pokaże na co go stać.
Hej Piast!!!